Armin van Buuren

Poprzedni temat «» Następny temat
A State Of Trance 750 - Miami - recenzja
Autor Wiadomość
ZDobrejWoli 
Official :D

Asot-Only

Pomógł: 3 razy
Wiek: 25
Dołączył 1289 dni temu
Posty: 2974
Skąd: Polska
Wysłany: 24-03-2016, 21:46  A State Of Trance 750 - Miami - recenzja


Przyszedł czas, w którym postanowiłem zmierzyć się z ostatnim eventem z cyklu A State Of Trance 750, który miał miejsce podczas Ultra Music Festival 2016 w Miami. Tak, jak wielu z Was - miałem okazję wysłuchać go dzięki przeprowadzanej transmisji audio. Razem z Asią (maniery nakazują wymienić damę na początku) Pawłem, Szymkiem, Kamilem, Rafałem, Łukaszem i wieloma innymi użytkownikami dyskutowaliśmy o setach, o tym, co nas zachwyca, co oburza (i dlaczego nazywa się Andrew Rayel), itp.

Przed Wami moja krótka recenzja poszczególnych setów ze sceny In A State Of Trance:




- godzina 16:00 czasu polskiego - warmup Armina van Buurena (Holandia):

a) Oczekiwania: Chyba najmniej doceniana część każdego eventu ASOT (zależy przez kogo ;) ). A jakże treściwa. Nie wiem dokładnie czy sam Armin, czy ktoś inny dokonuje selekcji numerów, lecz zawsze trafia nią w dziesiątkę. Aż ciśnie się na usta pytanie - dlaczego Holender nie decyduje się na szerszą promocję progresywno-house'owych twórców (niedawnym odstępstwem od reguły było zaproszenie Solid Stone'a na ASOT w Toronto).

b) Wrażenia: Coś, co mógłbym śmiało polecić w ciemno. Zero zawodu. Warto odnotować aż dwa fantastyczne polskie ślady w 60 minutach tego miksu: remiks Monojoke'a do utworu Alfoa - "Intention", a także wspólny singiel rosyjskich producentów: Platunoffa i Evgeny'a Lebedeva - "After The Rain", w wersji Reiklavika. Pozycja obowiązkowa dla fanów progresywnych brzmień!





- godzina 17:00 czasu polskiego - KhoMha (Robert Alzate; Kolumbia)

a) Oczekiwania: Dla wielu z nas, KhoMha to producent, który - mimo młodego wieku - swoje najlepsze lata ma już za sobą. Co prawda, Kolumbijczyk wydał niedawno singiel "Restart", a także remiks utworu Orjana Nilsena - "Endymion" (wydany na EP-ce z okazji 10-lecia twórczości Norwega), jednak nie wzbudzają one w słuchaczach takiej euforii jak pamiętne wydania dla Coldharbour Recordings. Będzie energicznie, choć bez większych zaskoczeń.

b) Wrażenia: No i... czymś tam jednak zaskoczył! Bardzo dobra pierwsza część, szczególnie miło przyjąłem (jak się później okazało) najnowszy remiks szesnastoletniego klasyku DJ'a Rolando (lub jak kto woli: grupy UR; kwestia - jak zapewne wiecie - sporna) "The Knights Of Jaguar". W późniejszych minutach usłyszeliśmy wiele dawnych kompozycji Roberta (m.in. "Dejavu", "Asylum" czy "Mind Gamer"), zaprezentowanych głównie w mashup'ach ze znanymi wokalami, m.in. Nadii Ali (iiO) z "Rapture") czy Brandona Flowersa (wokalisty The Killers) z "Mr. Brightside".

(Jeśli słuchaliście występu KhoMhy podczas ASOT 750 na Mainstage w Utrechcie, nic - poza początkiem - nie powinno Was zadziwić.)

Na plus oceniam najnowszą współpracę z Orjanem Nilsenem. Ich - póki co - "ID" uznaję za najlepszą robotę Orjana od czasu "Fair Game" z duetem Cosmic Gate, a zarazem najlepszy singiel samego Kolumbijczyka od... nie ukrywam - dawna.

Jeśli lubicie energiczne granie i nie razi Was łączenie klasycznych motywów z nowoczesnymi dźwiękami, serdecznie polecam!





- godzina 18:00 czasu polskiego - Ben Gold (Benjamin Graham Lawton; Wielka Brytania)

a) Oczekiwania: Człowiek znany nam nie od dziś. Twórca tegorocznego hymnu eventów z cyklu ASOT Festival. W miarę solidny producent i DJ. Jak mawiał internetowy klasyk (rodzaju żeńskiego):



(dla niecierpliwych - 14. sekunda)

b) Wrażenia: Żywiołowa współpraca z Garethem Emery'm ("Until We Meet Again) rozpoczęła set Brytyjczyka. Przyznam, że coraz bardziej zaczyna mi się podobać ten numer; będzie on niewątpliwie jednym z mocniejszych punktów albumu słynnego 'Gaza' - "100 Reasons To Life". Ogólnie, Ben już przed samym występem zapowiadał sporą ilość premier. I zdania dotrzymał - usłyszeliśmy m.in: nowy remiks "Embargo" Armina van Buurena i duetu Cosmic Gate (prawdopodobnie autorstwa samego 'Golda'), i tajemniczy singiel od Tempo Giusto.

Pomysłowe mashup'y (zwłaszcza Platinum vs Home), promocje twórczości własnej (w tym wspominanego już hymnu czy remiksu "Cherry Blossom") i innych (Marka Sherry'ego czy Giuseppe Ottavianiego).

Moim zdaniem - Benjamin spełnił pokładane w nim nadzieje. Dobra robota!





- godzina 19:00 czasu polskiego - MaRLo (Marlo Hoogstraten; Holandia)

a) Oczekiwania: Artysta bardzo nierówny (osobiście, nazywam to "syndromem Paula Oakenfolda). W ostatnim czasie, Holender zdaje się poszukiwać inspiracji w hard i tech trance, łącząc je we własny sposób z nowocześniejszymi rytmami. Podczas ostatniego Transmission w Pradze (na którym miałem zaszczyt być) ta energia przekonała mnie tylko w części (choć na moją ocenę mogło wpływać zmęczenie, w końcu MaRLo zagrał na samym końcu imprezy).

Mocy na pewno nie zabraknie.

b) Wrażenia: Było tak, jak oczekiwałem. Z przytupem, jednak ogólnie w kratkę. Wartym odnotowania jest support naszego Sandro Vanniela i jego mashup'u utworu MaRLo "Visions" z głosem Cary Dillon z "Black Is The Colour". Bardzo ciekawe, tajemnicze intro, kilka remiksów / editów klasyków, np. "Between The Rays" Orjana Nilsena (póki co, na jego temat mam mieszane uczucia), "Beautiful" Ferry'ego Corstena (dalekie od poziomu oryginału) czy "Smack My Bitch Up" grupy The Prodigy (bardzo zły remiks).

Set przepełniony twórczością MaRLo (tu zwrócę uwagę na dobrze zapowiadający się singiel "Darkside", znany już z wspomnianego Transmission), gdzieniegdzie załatany utworami innych twórców, m.in. Chrisa Schweizera, Super8 & Tab oraz Vini Vici, których remiks do "Free Tibet" jest od poćzątku roku prawdziwym 'must be' w setach wszystkich 'szanujących się' DJ'ów wspierających psychodeliczne i tym podobne brzmienia. Póki co najgorzej ze stawki.





- godzina 20:00 czasu polskiego - Andrew Rayel (Andrei Rata; Mołdawia)

a) Oczekiwania: Dlaczego nie lubimy Andreia? A może inaczej - dlaczego przestaliśmy go lubić? Odpowiedź jest bardzo prosta. Schematyczność. Ku... ekhem... Schematyczność do bólu, przenoszona do kolejnych projektów - nieważne czy do singli czy remiksów (a szczególnie nieoficjalnych bootlegów, które starszych sympatyków trance przyprawiają o palpitacje serca, bóle głowy i krwawienie z uszu).

I jeszcze jedna, irytująca niektórych cecha - kolokwialnie mówiąc: darcie ryja przez mikrofon. Sposób prowadzenia seta znany nam z setów takich 'artystów', jak Steve Aoki, Hardwell czy Dimitri Vegas & Like Mike. Czyli takich, którzy kojarzą nam się negatywnie. Patząc na to wszystko, nie możemy uwierzyć, że Armada wciąż chce to wydawać, mało tego - Armin van Buuren wciąż widzi Andrew Rayela w strefie "wschodzących gwiazd" (źródło z września 2015 roku): http://asot-only.pl/armin...om-vt35244.htm.

A jednak jakimś cudem ktoś to 'kupuje'. I powiem Wam szczerze, mógłbym napisać Wam jeszcze wiele złego. Jednak koniec końców - widać, że Andrei to koleś z pasją, potrafiący przyciągnąć większą część publiki (tzn. tych, którzy nie zdecydowali się w trakcie jego występu skorzystać z toalety czy z bufetu; ekipa z Transmission 2015 dobrze wie, o czym mówię :D ).

- Wrażenia: Wiecie, gdzieś w głębi duszy chciałbym napisać, że nie było źle, że nawet dało się tego wysłuchać. Ale niestety, moja mama nauczyła mnie szczerości. Ale proszę, nie wińcie jej za to - wszystko biorę na siebie.

Schematyczność. To całkowity zabójca całego klimatu kariery Rayela. Cholera, pamiętacie jeszcze czasy, kiedy na ASOT czekało się na jego kolejne premiery, na te świetne breakdowny, na te coraz mocniejsze climaxy? Niestety, ale ktoś popełnił tutaj błąd. Nie wiem czy sam Andrew, czy ktoś, kto kieruje jego osobą.

Prawdziwym strzałem w stopę (a może nawet i w jądra) okazał się... bootleg jednego z największych internetowych virali ostatnich lat - "Hello" autorstwa Adele. Ja osobiście kompletnie się załamałem, popadłem w alkoholizm (z braku alkoholu wybrałem herbatę) i przełączyłem kanał na coś innego. Tak, jego głos, a raczej wrzask jako utrzymanie kontaktu z publiką, też pogrążył mnie w moim - i tak już złym - stanie.

Plusy? Cóż, w ostateczności jakieś tam znalazłem. Spodobał mi się mashup Mołdawianina "A.I. & Reach Out To Me & Aurora" (Above & Beyond & Cathy Burton & Nhato), choć może to zasługa tego, że podobają mi się oryginały. Zapowiedzi nowych singli czy remiksu "Embrace" Armina van Buurena nie wniosły nic nowego do mojego życia.

Jeżeli uważacie, że ta powtarzalność Wam nie przeszkadza, to podziwiam Was. Naprawdę. Bez ironii.

Dla zdeterminowanych.





- godzina 21:00 czasu polskiego - Aly & Fila (w postaci Fadiego Wassefa Naguiba; Egipt)

a) Oczekiwania: Podczas Transmission 2015 przekonałem się, że czasami występy live mogą wypadać znacznie gorzej niż ukochane audycje radiowe. Nie wiem dlaczego, ale właśnie tak było w wypadku Aly & Fila. Co jest tego powodem? Do końca nie wiem. Widać, że na eventach Fadi gra o wiele mocniej niż w Futur Sound Of Egypt, w jego setach znacznie częściej pojawiają się rytmy psychodeliczne czy psy-techowe, aniżeli w coponiedziałkowej audycji. Będzie energicznie!

b) Wrażenia: Ciut lepiej niż w Pradze, szczególnie dzięki "Evoke" duetu Simon Patterson & Magnus oraz "Subconscious" Willa Atkinsona. Pozytywnie oceniam też singiel "A Million Voices" (zapowiadający najnowszy krążek Egipcjan), stworzony wraz z Luke'm Bondem i Audrey Gallagher. Reszta seta - mimo mojej sympatii w stronę 'Faraonów' - niespecjalnie mnie zachwyciła.

Klimat i moc grania Fadiego tym razem znów mnie nie oczarowała. Być może w następnych latach Armin i jego ekipa powinni zastanowić się nad zaangażowaniem Bryana Kearneya lub Willa Atkinsona? Choć po ich występach pewnie nie byłoby już kogo zbierać z parkietu. A przecież był to dopiero półmetek wrażeń.

Mimo wszystko - polecam:





- godzina 22:00 - Markus Schulz (Niemcy / USA)

a) Oczekiwania: Powiem Wam szczerze, szczególnie z perspektywy czasu - z setem Markusa Schulza na Transmission 2015 miałem podobnie, jak z Aly & Fila: audycji słucham od deski do deski, jednak występ live nie porwał mnie w stu procentach. Choć ostatecznie - minimalnie bardziej niż ten Fadiego.

Markus miał jednak nieco trudniejsze zadanie (choć przecież nie pierwszy raz się z nim mierzył) - jego set miał trwać tylko jedną godzinę. Co gorsza - grał tuż przed Deadmau5'em, człowiekiem-zagadką, o którym wszyscy mówili przed, w trakcie i po ASOT Festival. No ale przecież - na amatora nie trafiło, dlatego...

b) Wrażenia: ... Markus dał radę, choć jego set został po części skazany na pożarcie (czyt. zapomnienie). Tak, jak podczas Transmission, tak i tutaj Schulz - mówiąc kolokwialnie - 'nie pieścił się', zagrał w pełni energicznie. Dwa utwory z nowego albumu (wtedy znane nam jako 'ID' - dziś już jako "A Better You" w roli intro oraz "In The Night" z wokalem Brooke Tomlinson), dwie rekonstrukcje Schulza, dwa mashupy, a także wykorzystanie mocy wydań Coldharbour i nie tylko (w tym od Marka Sherry'ego czy Giuseppe Ottavianiego).

Ogólnie mówiąc - dobra robota.





- godzina 23:00 - Deadmau5 (Joel Zimmerman; Kanada)

a) Oczekiwania: Kiedy dwa lata temu doszło do konfrontacji na Twitterze pomiędzy Joelem a Arminem, chyba nikt nie stawiałby na to, że w 2016 roku ujrzymy Kanadyjczyka na imprezie sygnowanej marką A State Of Trance. Ale czy w przypadku Deadmau5'a moglibyśmy stawiać na cokolwiek? Indywidualista, skłonny do trollingu (do czego przekonał nas już wiele razy, zwłaszcza na pamiętnym Ultra Music Festival w Miami w 2014 roku).

Na co liczę? Na chociaż jeden utwór od Art Of Trance, którego Joel stawiał za wzór twórcy muzyki trance we wspomnianej już utarczce.

b) Wrażenia: Przed wejściem Deadmau5'a na scenę, cały świat wstrzymał oddech. A on... po prostu zrobił swoje! Na kilka minut Kanadyjczyk zamienił ASOT w prawdziwy, heavy metalowy zlot. Ale kolejne minuty potwierdżiły, że Joel nie przyjechał tutaj wyłącznie po to, by żartować. Cały set był niezwykle mroczną, dobrze dobraną mieszanką techno, przechodzącą w progressive house. Klimat ciężki, ale jakże wciągający. Na samym końcu - Deadmau5 oddał hołd zmarłemu pod koniec zeszłego roku Lemmy'mu Kilmsterowi z zespołu Motorhead, puszczając utwór "Ace Of Spades".

Po Kanadyjczyku oczekiwano występu, który zostanie zapamiętany na długo. I właśnie taki set otrzymaliśmy. Co prawda nie pokazał, czym naprawdę jest trance, ale... myślę, że możemy mu to wybaczyć.

PS. Aha, warto również wspomnieć o drobnej przerwie 'technicznej' w środku seta. Przynajmniej tak tłumaczył to później Joel na Twitterze. Ale bądźmy szczerzy: czy słowo przypadek pasuje do Deadmau5'a? Według mnie - ani trochę.





- godzina 0:30 - Eric Prydz (Eric Sheridan Prydz; Szwecja)

a) Oczekiwania: Niewątpliwie - ważna postać obecnej sceny klubowej. Potrafiący zbudować muzyczną atmosferę, jak nikt inny na świecie. Mimo, że nie jestem wielkim fanem jego twórczości - wiem, że on również wyciśnie z nas ostatnie soki (tuż przed Arminem)!

b) Wrażenia: W wypadku Prydza byliśmy świadkami przejścia z dynamicznego, charakterystycznego dla Szweda brzmienia progressive house do klimatów techno (reprezentowanych głównie przez utwory sygnowane aliasem Cirez D), a następnie powrotem do atmosfery z początku seta. Bardzo, ale to bardzo melodyjnie! Takich dźwięków potrzebowaliśmy tego dnia, o tej porze. Fantastyczny występ!





- godzina 2:00 - Armin van Buuren (Holandia)

a) Oczekiwania: Armin włączył światło i to jemu przyszło owo światło zgasić. Dwie godziny, z których ta druga zazwyczaj przyspiesza bicie naszych serc do 138 (i kilku więcej) uderzeń na minutę. Ze względu na wyjątkową okazję - Ultra Music Festival w Miami - nie powinno zabraknąć światowych premier.

b) Wrażenia: Premier rzeczywiście nie zabrakło. Już na samym początku usłyszeliśmy (prawdopodobnie) kolejny (obok tego autorstwa Andrew Rayela) remiks "Embrace" (osobiście stawiam na Genixa lub Ilana Bluestone'a - autor zrezygnował z wykorzystania sampli trąbki z oryginału, a jedynie fragmentu melodii na piano z breakdownu). Wydaje mi się jednak, że dobierając remikserów, Armin nie wykorzystał w pełni potencjału "Embrace" (o ile da się wykorzystać w pełni potencjał tak rozbudowanej kompozycji).

I... co by tu jeszcze powiedzieć? Dużo numerów bardzo mocno wyeksploatowanych już przez Holendra w swoich audycjach (np. "Empire Of Hearts", "Endymion", "101010 - The Perfect Ten" czy "Now I Can Breathe Again"), kilka numerów skrytych za standardowymi literami ID (w tym jeden, który Internet już zdążył ogłosić kolejną Gaią - ja w duchu modlę się, aby nią nie było), bardzo słaba interpretacja "Exploration Of Space" od samych autorów tego klasyka, czyli Cosmic Gate (zapewne zagubiony i niedawno odnależiony brat bliźniak projektu "So Get Up", tylko brzydszy); wpadająca i równie szybko wypadająca z głowy interpretacja hitu Alana Walkera "Faded" w wykonaniu Talli 2XLC.

Co do plusów: ciekawy, upliftingowy remiks niezanego twórcy do "Running Wild" Yuri'ego Kane'a i Any Criado oraz - a jakże inaczej - fenomenalna końcówka (z ostatnim polskim akcentem wieczoru: remiksem Arctica Moona do "California Dreamin'" w mashupie z "The Tribe" duetu Vini Vici). Myślę, że choćby dla tych ostatnich kilkunastu minut warto było poczekać do czwartej nad ranem. I odsłuchać ten set jeszcze raz:





Na koniec - mała wyliczanka. Najczęściej powtarzające się utwory wieczoru:

- Above & Beyond - A.I.
- Sean Tyas - Reach Out (Giuseppe Ottaviani Remix)
- Dash Berlin - Till The Sky Falls Down (Andrew Rayel Remix)
- Orjan Nilsen - Endymion (KhoMha Remix)
- Mark Sherry meets Space Frog & Derb - Follow Me (Psyburst Mix)
- Chris Schweizer - Erinyes
- Protuculture - Manticore
- Eric Prydz - Opus


Serdecznie dziękuję wszystkim osobom z Shoutboxa Armin-Only za wspólne słuchanie i dyskusje w niedzielne popołudnie, wieczór i noc ;)

Czekam na Wasze opinie i wrażenia ;)

Jeśli jakimś cudem nie obserwujecie jeszcze moich stron - sprawdźcie podpis użytkownika, który stworzył ten temat ;)

Spodziewajcie się niespodziewanego. Właśnie Tak!
_________________
Facebook: http://www.facebook.com/zdobrejwolipl
Twitter: http://twitter.com/ZDobrejWoli
Opis: http://asot-only.pl/z-dobrej-woli-vt33252.htm
 
 
 
Borys 
Classic Trance



Wiek: 26
Dołączył 1409 dni temu
Posty: 1245
Skąd: Mielec
Wysłany: 25-03-2016, 07:45  


Dobra robota Piotrek :) fajnie, że Ci się chce z nami dzielić swoimi wrażeniami.
_________________
LastFm:
http://www.lastfm.pl/user/Borys125

Moja kolekcja winyli i płyt CD:
https://www.discogs.com/user/borys125/collection
 
 
 
 
Quillava 

Asot-Only

Wiek: 23
Dołączył 790 dni temu
Posty: 17
Skąd: Ustka
Wysłany: 25-03-2016, 19:31  


super recenzja ! :D tak dalej ! :)
 
 
 
philosopher 



Pomógł: 3 razy
Wiek: 27
Dołączył 1850 dni temu
Posty: 1564
Skąd: Poręba Dzierżna
Wysłany: 26-03-2016, 21:04  


Bardzo dobra recenzja, więcej proszę :D
 
 
 
monika09 

Asot-Only

Dołączyła 328 dni temu
Posty: 3
Skąd: Konin
Wysłany: 23-01-2017, 07:20  


Rewelacyjna recenzja :) Świetna robota, dzięki :)
 
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Nie możesz ściągać załączników na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku


Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Template modified by Joy & han350.



Regulamin | Faq | Statystyki | AsotOnly - Facebook | Kontakt

Znajdziesz nas w Google+
Strona wygenerowana w 0,29 sekundy. Zapytań do SQL: 12